W Zespole Szkół Ponadpodstawowych w Chełmży wydarzyło się coś, co na długo zapisze się w historii szkolnych inicjatyw – uczniowie klasy 1 TIŻ, w ramach projektu z BIZ (czyli „Biznes i Zarządzanie”, choć po tym wydarzeniu niektórzy twierdzą, że skrót oznacza raczej „Bitwy i Zniszczenie”), zorganizowali turniej PVP w kultowej grze Minecraft.
Pomysł narodził się podobno całkiem niewinnie – ktoś rzucił hasło „a może by tak zrobić projekt?”, a ktoś inny odpowiedział „okej, ale z diamentowym mieczem”. I tak oto teoria biznesu spotkała się z praktyką przetrwania w świecie bloków.
Przygotowania były niemal tak intensywne jak same walki. Uczniowie musieli zadbać o regulamin, sprzęt, promocję wydarzenia oraz – co najważniejsze – sprawiedliwe zasady. Pojawiły się pytania natury filozoficznej: czy jedzenie złotych jabłek to jeszcze strategia, czy już lekkie „pójście na łatwiznę”? Czy kampienie w kącie mapy to taktyka godna mistrza, czy raczej powód do szkolnego ostracyzmu?
W dniu turnieju uczniowie stawili się licznie, gotowi do walki o chwałę, respekt i – być może – symboliczną nagrodę w postaci wiecznej sławy na szkolnym korytarzu.
Starcia były zacięte. Miecze świstały, zbroje pękały, a pikselowa trawa była świadkiem epickich pojedynków. Niektórzy zawodnicy odpadali szybko, inni wykazywali się sprytem godnym średniowiecznych strategów. Były zwroty akcji, dramatyczne ucieczki na jednym sercu życia i spektakularne „combo”, które wywoływały okrzyki publiczności.
Jednak jak to w każdej historii bywa, mógł być tylko jeden zwycięzca. Najlepszym zawodnikiem turnieju okazał się Krystian Stopiński, który wykazał się nie tylko refleksem i umiejętnościami, ale także stalowymi nerwami.
Turniej okazał się ogromnym sukcesem. Uczniowie nie tylko świetnie się bawili, ale również pokazali, że potrafią połączyć naukę z pasją. Projekt z BIZ udowodnił, że biznes to nie tylko tabelki i wykresy, ale też organizacja wydarzeń, współpraca i kreatywność… nawet jeśli kończy się to pojedynkiem na diamentowe miecze.
Czy to początek nowej tradycji? Tego jeszcze nie wiadomo. Jedno jest pewne – jeśli w przyszłym roku znów pojawi się turniej, konkurencja dla Krystiana Stopińskiego już zaciera ręce. A diamentowe miecze?
Cóż… już się ostrzą.

